Homilia wygłoszona przez o. Izydora Matuszewskiego na 25-lecie kapłaństwa O. Kazimierza Lesiaka
w parafii oo. Paulinów w Toruniu dnia 11.06.2006r.
"A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28,20)
Czcigodny Ojcze Jubilacie Kazimierzu !
Drogi Ojcze przeorze wraz z konwentem !
Drodzy Siostry i Bracia nasi parafianie toruńscy i goście !
Gromadzimy się w naszej świątyni przeżywając uroczystość Trójcy Przenajświętszej.
Bóg bowiem zgodnie z Jego Objawieniem, jest jeden, ale w trzech osobach: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty.
Bóg objawił nam, że jest Trójcą, a objawienie to ma posłużyć dla naszego zbawienia. Jednak tajemnica Trójcy pozostaje jedną z najtrudniejszych dla ludzkiego umysłu.
Z tą tajemnicą spotykamy się już w tym momencie, gdy przez chrzest jesteśmy wszczepieni we wspólnotę Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Wiara w Trójcę świętą jest jakimś wejrzeniem w życie samego Boga. Bóg jest miłością, która objawia się jako niewysłowiona komunia osób. Tajemnica Trójcy Świętej ukazuje nam miłość jako życie samego Boga w Trójcy Jedynego.
Przez chrzest w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego każdy chrześcijanin zanurzony jest w życie samego Boga. To jest tajemnica naszej wiary, tajemnica przekraczająca możliwości rozumu ludzkiego.
Dokonane w chrzcie świętym zanurzenie w życie Boga jest tajemnicą, ale jednocześnie jest to wezwanie do uczestnictwa w życiu Boga przez łaskę, przez wiarę, nadzieję i miłość. Trzeba odwagi, by podjąć to zadanie. To zadanie - to jest pełnia życia, życie w prawdzie i miłości.
Naszym wzorem niech będzie Matka Najświętsza, która wybrana przez Ojca stała się, mocą Ducha Świętego, Matką Syna Bożego.
W czasie pielgrzymki Benedykt XVI mówił na Jasnej Górze:
"Najmilsi, potrzebujemy chwil ciszy i skupienia, aby wejść do Jej szkoły, aby Ona nas pouczała, jak żyć wiarą, jak w niej wzrastać, jak obcować z tajemnicą Boga w zwyczajnych codziennych momentach naszego życia."
Z kobiecą delikatnością i umiejętnością łączenia wnikliwej intuicji ze słowem pociechy i zachęty (RM, 46), Maryja podtrzymywała wiarę Piotra i apostołów w wieczerniku, a dziś podtrzymuje Ona moją i waszą wiarę.
Wiara bowiem - to obcowanie z tajemnicą Boga, a uwierzyć - to znaczy powierzyć siebie samej istotnej prawdzie słów Boga żywego, znając i uznając z pokorą, jak niezbadane są Jego wyroki i niezgłębione Jego drogi.
Wiara jest darem, danym przy chrzcie, który umożliwia nam spotkanie z Bogiem. Bóg skrywa się w tajemnicy: usiłowanie zrozumienia Go oznaczałoby próbę zamknięcia Go w naszych pojęciach i w naszej wiedzy, a to ostatecznie prowadziłoby do utracenia Go, odrzucenia Go.
Dramat odrzucenia Boga ukazuje w swej autobiografii filozof - Sartre - Wyznaje, że tylko raz spotkał Boga, ale uznał że to krótkie spotkanie wystarczyło, aby wyrzec się Go na zawsze.
Wydarzenie to miało miejsce, gdy Sartre był jeszcze dzieckiem. Bawił się zapałkami w łazience rodziców. Niestety od płomienia zajął się dywanik i przez moment małemu Sartrowi wydawało się, że całe pomieszczenie się spali.
W lęku, jaki go wówczas ogarnął, miał intuicję, że Bóg na niego patrzy: "Nagle Bóg mnie zobaczył. Poczułem Jego spojrzenie wewnątrz mojej głowy i moich rąk. Kręciłem się straszliwie widoczny, niczym żywy cel." Sartre sądzi, że w tamtej chwili powiedział Bogu: "Nie! I Bóg już nigdy więcej na mnie nie spojrzał. To straszne, szatańskie kuszenie, Bóg na mnie nie patrzy, Bóg milczy, Bóg o mnie zapomniał."
Jest odwrotnie, to my unikamy Boga, urządzamy sobie życie jakby Bóg nie istniał. Nie chcemy chodzić Bożymi drogami, nie zachowujemy Jego przykazań.
Trzeba ubolewać nad tym, że byli i są ciągle na ziemi ludzie, którzy wyraźnie lekceważą, a czasem nawet odrzucają wprost Boże przykazania dane przez Boga dla dobra i pomyślności człowieka.
Boli nas, że owa walka z Bogiem nasiliła się tak bardzo w czasach nowożytnych, poczynając od rewolucji francuskiej.
To właśnie pod koniec XVIII wieku pojawiali się coraz liczniejsi filozofowie, społecznicy, politycy, którzy wmawiali narodom Europy i świata, że ludzie mogą się obejść bez Boga, że wierzący hamują rozwój społeczny, że opóźniają stworzenie dobrobytu na ziemi. Te hasła podchwyciły systemy totalitarne głoszące budowę raju a w rzeczywistości budowały piekło na ziemi. Zmagania dobra ze złem trwają do dziś!
W tej trudnej ideowo sytuacji, Kościół katolicki podejmuje nieustanny wysiłek w obronie człowieka, który jest przecież dzieckiem Bożym. Ciągle na nowo podejmuje walkę o duszę tego świata, o duszę każdego człowieka.
Kościół nie może się godzić na anarchię moralną, ani też na libertyński minimalizm etyczny, który dopuszcza deprawację moralną całych narodów, zabijanie nienarodzonych, starych, chorych i wszelkie aberracje seksualne. Kościół musi pozostać znakiem sprzeciwu. Kościół nie może odejść od jednoznacznej nauki ewangelicznej, według której miliardy chrześcijan żyły i za które setki milionów umierały przez minione dwa tysiąclecia.
Czasy, w których żyjemy, są niewymownie trudne i niespokojne. Trudna także i nabrzmiała właściwą dla tych czasów próbą - stała się droga Kościoła, zarówno wiernych i pasterzy.
Jezus Chrystus to nie tylko historyczny Jezus z Nazaretu, nie tylko Syn Boży. .Jezus Chrystus to także Jego Kościół. Bo On jest naszą Głową, a my Jego ciałem. Dlatego przez wieki Kościół będzie zawsze dzielił los Swojej Głowy, dlatego był i będzie prześladowany, odrzucany, niezrozumiany, ośmieszany.
Będzie się go chciało usunąć na margines życia, a nawet poza ten margines, wcisnąć miedzy bajki i mity, jak Jezusa, którego wyprowadzono z miasta, by zabić.
Zamach na Jana Pawła II 25-lat temu musimy widzieć jako spojrzenie na całą historię zbawienia, ale nie tylko na tę przeszłą. Potrzeba nam także patrzeć na teraźniejszość, gdyż różne zamachy i prześladowania nie ustały. Zmieniły się tylko metody.
Św. Paweł apostoł pisał w Liście do Tymoteusza: "Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom" (2 Tm 4, 3-4).
Te słowa Pisma, zwłaszcza te mówiące o uszach, które świerzbią słysząc rozmaite nowinki spełniają się w bardzo dziwny sposób w obecnym czasie. Tysiącom i milionom osób próbuje się wmówić, że profanacje największych świętości to sztuka i kultura.
Ostatnio różni przewrotni specjaliści od przerabiania i fałszowania starożytnych legend próbują wmawiać za pomocą spisanych i zekranizowanych "kodów", że Jezus z Nazaretu w rzeczywistości nigdy nie był ukrzyżowany, że nie jest żadnym Zbawicielem, ale wymysłem chrześcijańskich oszustów. Bestsellerami stają się różne apokryfy, jak ewangelia Tomasza czy Judasza, które niby teraz są sensacyjnie odkrywane i wnoszą ze sobą prawdę ukrywaną przez Kościół.
Po pierwsze te pisma od wieków są powszechnie znane, i jest ich o wiele więcej, nawet historycy najbardziej krytyczni i wrodzy chrześcijaństwu nigdy wcześniej nie myśleli, że opierając się na tych tekstach można tworzyć historię; byłby to zresztą tak szalony pomysł, jak gdyby ktoś chciał za kilkaset lat odtworzyć historię współczesną bazując na dzisiejszych powieściach, a po drugie publikuje się je z wielkim szumem nie po to, by głosić prawdę, ale by jak najwięcej zarobić i zniszczyć prawdę.
W momencie męki i śmierci Jezusa spotkały się ze sobą trzy wielkości: najbardziej, jak na owe czasy wysublimowana religia, najwyższa ówczesna kultura - hellenizm oraz najdoskonalsze ludzkie prawo i potęga - Rzym. I czegóż dokonały owe sprzymierzone w tym momencie wielkości? Zabiły Boga.
Minęło kilka wieków i jesteśmy świadkami podobnych procesów. Kultura i sztuka profanuje to co święte, Prawo demokracji, apoteozowane jako chluba naszej epoki, po kolei przegłosowuje i skazuje na śmierć to, co święte - życie, a pieniądz - najwyższa wartość tego świata jest gotowa sprzedać każde kłamstwo jako prawdę, nawet jeśli tą prawdą jest Bóg i jeszcze na tym zarobić.
Także w naszych czasach Jezus jest sprzedawany. Tym razem już nie członkom Sanhedrynu za 30 srebrników, ale wydawcom i księgarzom, współczesnym mecenasom sztuki i wytwórniom filmowym za olbrzymie miliony.
Kiedyś w czasie prześladowań słychać było ryk zwierząt, uderzał miecz, płonęły obrazy, kule rozrywały ciała. Dziś natomiast wymyślono kulturę profanacji ponad świętością, wartość sensacji ponad prawdą, prowokację i bluźnierstwo jako środki wyrazu wolności, ośmieszanie jako metodę dialogu.
Warto również podkreślić, że te zjawiska, których ostatnio byliśmy świadkami, świadczą nie tylko o programowej walce z chrześcijaństwern, ale i o smutnej i niepokojącej tendencji do kompletnej irracjonalizacji współczesnego człowieka i są wyraźnym odchodzeniem od bronionego przez chrystianizm w ciągu dwóch tysięcy lat rozumu.
Drodzy Siostry i Bracia! W dzisiejszą uroczystość Trójcy Przenajświętszej wtopione jest dwadzieścia pięć lat posługi duszpasterskiej O. Kazimierza Lesiaka.
To w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego formowałeś Ojcze młodzież paulińską, prowadziłeś Ojcze Jubilacie warszawską pielgrzymkę do Jasnogórskiej Matki i Królowej.
To w imię Trójcy Przenajświętszej pracowałeś na Ukrainie i mówiłeś tamtym ludziom o Bogu, którego komunizm chciał wymazać ze świadomości i serc. Swą gorliwą postawą kapłańską świadczyłeś, że Bóg istnieje i że On jest Miłością.
Teraz Boża Opatrzność przydzieliła Ci Toruń, abyś poprzez tajemnice różańca ukazywał Boga.
Dziękujemy dziś Bogu za dar twego kapłaństwa, za 25 lat twojej pracy w Winnicy Pańskiej. Jesteśmy z ciebie dumni. Życzymy ci dalszego świadectwa o Chrystusie, głoszenia i obwieszczania ludowi Bożemu, że Jezus Chrystus jest jego nadzieją. Jego zbawicielem!
Szczęść Ci Boże !
|